Trójmiasto jako jeden rynek pracy - administracja vs operacje
Z formalnego punktu widzenia Gdańsk, Gdynia i Sopot to trzy odrębne miasta z osobnymi urzędami pracy, osobnymi statystykami bezrobocia i osobnymi sytuacjami administracyjnymi (Pomorski UW dla Gdańska i Sopotu, ten sam dla Gdyni). Z punktu widzenia rzeczywistego rynku pracy operacyjnej to fikcja. Trójmiasto funkcjonuje jako jeden organizm kadrowy o promieniu efektywnego dojazdu około 30 km, w którym pracownik mieszkający w Sopocie pracuje w Pruszczu, a pokojówka w Sopocie często mieszka w Gdańsku-Wrzeszczu.
Dla agencji pracy oznacza to, że klasyfikacja projektów według miasta administracyjnego nie ma sensu. Jedna baza kandydatów obsługuje wszystkie trzy miasta i ich okolice - Tczew, Pruszcz Gdański, Wejherowo, Rumię. Logistyka transportowa jest również jedna - busy z Wrzeszcza i z gdyńskiego Cisowa obsługują tych samych klientów w Pruszczu czy w porcie. Próba budowania osobnych operacji „gdańskich" i „gdyńskich" przez agencję jest nieefektywna kosztowo i nie ma uzasadnienia rynkowego.
Specyfika trójmiejska to także silnie rozwinięta sieć kolei aglomeracyjnej (SKM, PKM) - pracownik dojeżdżający koleją z Gdyni do Gdańska albo z Wejherowa do Sopotu jest tu tak samo naturalnym obrazem co warszawski dojeżdżający z Pruszkowa do centrum. To zmniejsza znaczenie transportu pracowniczego dla niektórych projektów (centra w okolicy stacji SKM) i zwiększa dla innych (Pruszcz Gdański, gdzie SKM dojeżdża, ale dalej trzeba kilometr piechotą do parku magazynowego).
„Trójmiasto to formalnie trzy miasta, operacyjnie jedna baza kadrowa. Próba budowania osobnych operacji „gdańskich" i „gdyńskich" jest nieuzasadniona ekonomicznie.”
