Niemiecka oś automotive - dlaczego to ma znaczenie
Dolny Śląsk od końca lat 90. funkcjonuje jako bezpośrednie zaplecze produkcyjne niemieckiej motoryzacji. Volkswagen Polkowice produkuje silniki dla VW, Audi, Skody i Seata. Toyota Wałbrzych produkuje skrzynie biegów i komponenty hybryd dla całej europejskiej sieci montażowej. Mercedes-Benz Jawor to fabryka silników i baterii uruchomiona w 2019 - jedna z najnowocześniejszych w grupie Daimler. Dochodzi do tego LG Energy Solution w Biskupicach Podgórnych - jeden z największych zakładów produkcji baterii do samochodów elektrycznych w Europie, dostarczający akumulatory do VW, Renault, Forda i Audi.
Z perspektywy rynku pracy oznacza to coś, czego inne polskie aglomeracje nie mają w takiej skali - dominującym pracodawcą produkcyjnym nie jest jedna duża firma, lecz cała sieć niemieckich (i koreańskich, i japońskich) zakładów wzajemnie powiązanych łańcuchem dostaw just-in-time. Awaria u jednego dostawcy w Środzie Śląskiej zatrzymuje linię w Polkowicach w ciągu 48 godzin. To wymusza standardy operacyjne - także kadrowe - niespotykane w innych branżach.
Dla agencji pracy oznacza to przede wszystkim wysoki próg wejścia. Zakłady automotive na Dolnym Śląsku nie współpracują z agencjami, które nie mają udokumentowanego doświadczenia w przemyśle motoryzacyjnym, certyfikacji ISO 9001, własnych procedur audytowych i - co najważniejsze - bazy operatorów z doświadczeniem w konkretnej technologii (lakiernie, montaż, kontrola jakości, obsługa robotów). Klasyczna „agencja od magazynu" w segmencie wrocławskiego automotive po prostu nie istnieje.
„Wrocławski automotive nie jest jednym pracodawcą - to sieć powiązanych zakładów, w której awaria u dostawcy zatrzymuje linię u producenta w ciągu 48 godzin.”
